O trzy billboardy za daleko (UWAGA, spoilery!)

„Trzy billboardy za Ebbing, Missouri” to jeden z tych filmów, które się wręcz chłonie całą (lub całym 😉 ) sobą, a całe bogactwo odniesionych wrażeń trudno przenieść na literacki grunt recenzji. Główna w tym zasługa świetnie napisanych i zagranych postaci, a także dialogów, które, choć pełne najdzikszych nawet wulgaryzmów, są naprawdę żywe, lekkie, naturalne i błyskotliwe. Powtórzę to, co już wyznałam niedawno na profilu facebookowym bloga: chciałabym umieć pisać tak, jak Martin McDonagh, który już przecież w świetnym „In Bruges” (znanym wielu osobom pod idiotycznym, polskim tytułem „Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj”) pokazał na co go stać.

three-billboards-outside-ebbing-missouri-2696_11

A przecież fabuła „Trzech billboardów…” naprawdę jest prosta. Oto rozgoryczona nieudolnością lokalnych władz matka, której córkę brutalnie zgwałcono i zamordowano, wynajmuje trzy zaniedbane billboardy pod tytułowym Ebbing w amerykańskim stanie Missouri. Umieszcza na nich prowokacyjny przekaz, mający na celu zmotywować policję do działania. Ponieważ jednak na jednym z billboardów zwraca się bezpośrednio po nazwisku do szeryfa Willoughby’ego – człowieka powszechnie w miasteczku uwielbianego i szanowanego, a na dodatek jeszcze umierającego właśnie na raka trzustki – zdecydowana większość Ebbing opowiada się przeciwko niej. I tak właśnie zaczyna nakręcać się spirala konfliktu i nienawiści, gdyż żadna ze stron – a już na pewno nie główna bohaterka, Mildred – nie zamierza odpuścić. Akcja wywołuje reakcję, pokojowe negocjacje stopniowo przeradzają się w groźby i zastraszanie, a podłożenie ognia pod billboardy prowokuje do rzucania koktajlami Mołotowa w posterunek policji.

three-billboards-outside-ebbing-missouri-2696_14

Niewątpliwą zaletą filmu Martina McDonagha są niejednoznaczne, wielowymiarowe postacie, z Mildred Hayes, szeryfem Willoughby i oficerem Dixonem na czele. Ta pierwsza to kobieta po przejściach, surowa i zamknięta w sobie (chyba tylko raz, czy dwa widzimy jak się uśmiecha), mocno zapiekła w swym gniewie na świat dookoła. Skłonna jest kroczyć po trupach do celu, jeśli tylko oznacza to złapanie morderców córki. Promyki matczynego, kobiecego ciepła z rzadka tylko przebijają się przez twardą skorupę, którą otoczyła się Mildred. Wywołany przez nią do tablicy Willoughby to natomiast z jednej strony twardy glina, a z drugiej wrażliwy facet oraz kochający, troskliwy mąż i ojciec. Wydaje się jednak mniej ciekawą postacią od Dixona, dla którego przecież stał się katalizatorem do zmiany, swego rodzaju ojcowską figurą. Jason to nie jest bohater, z którym można by sympatyzować – przynajmniej nie na początku. Homofob i rasista, niedojrzały emocjonalnie, wyśmiewany przez innych synalek, który problemy „rozwiązuje” wyrzucając ludzi z okien, a następnie okładając ich pięściami. Paradoksalnie, po pewnym czasie wychodzi z niego porządny człowiek, który po zmarłym Willoughby’m spontanicznie przejmuje sprawę córki Mildred i zawiązuje z kobietą nietypowy sojusz. Można by rzec, że jest to sojusz ludzi o dogłębnie rannych duszach. Przez cały film tę dwójkę bohaterów dusi gniew, podżegający ich do kolejnych aktów przemocy. To uczucie znika jednak pod koniec, gdy Mildred i Dixon odjeżdżają razem w siną dal. Niby wybierają się w podróż, by zemścić się na przygodnym gwałcicielu z Idaho, ale w sumie niespecjalnie mają na to ochotę.

three-billboards-outside-ebbing-missouri-2696_12

„Trzy billboardy za Ebbing, Missouri” trudno właściwie jednoznacznie zdefiniować. Jedni mogą uznać go za dosyć prosto napisaną (co oczywiście niekoniecznie musi być wadą!), czarną komedię, w której nawet podczas dramatycznych momentów reżyser puszcza do nas oko (scena samobójstwa Willoughby’ego, który na zasłaniającej twarz kominiarce ma doklejoną odpowiednią karteczkę z wiadomością do żony), a napięcie rozładowywane jest za pomocą pozornie nic nie znaczących elementów. Inni natomiast stwierdzą, że to po prostu dramatyczna historia matki-mścicielki, szukającej sprawiedliwości za krzywdę swego dziecka. Kolejni znowuż oświadczą, że ten film to umoralniająca przypowieść o tym, jak przemoc i nienawiść nie prowadzą do niczego dobrego. W zasadzie każda z tych osób będzie miała rację. „Trzy billboardy…” zawierają w sobie wszystkiego po trochu z powyższych trzech punktów.

three-billboards-outside-ebbing-missouri-2696_6

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s