Celtowie na haju, czyli o serialu „Brytania” i starożytności/wczesnym średniowieczu w TV

„Brytania” to serial, który wpisuje się wręcz idealnie w modną ostatnimi czasy estetykę filmów i seriali, opowiadających o starożytności lub wczesnym średniowieczu. A jest to estetyka mocno popkulturowo-komiksowa, gdzie, rzecz jasna, specyficzna rozrywka bardziej się liczy od historycznej dokładności. Nobliwi senatorowie w togach lub druidzi w nieskazitelnie białych szatach i z długimi, białymi brodami? Zapomnijcie! Czasy HBOwskiego „Rzymu” już dawno minęły. Teraz liczą się gołe, spocone klaty (dobra, może trochę przesadziłam), a także dziwaczny piercing i makijaż.

Britannia_i01

Choć „Rzym” miewał momenty przejaskrawienia (w końcu to HBO, a tam liczy się przede wszystkim krew i seks w dużych ilościach), to jednak jego rozmach scenograficzny i kostiumowy, a także stojąca na całkiem niezłym poziomie dokładność historyczna zasługiwały na podziw oraz docenienie. W kierunku komiksowości kinematografia historyczno-kostiumowa* zaczęła iść mniej więcej od 2006 roku, gdy na ekranach kin pojawił się film „300”, czyli (nieco paradoksalnie) ekranizacja właśnie komiksu, traktującego jednak o historycznym wydarzeniu, jakim była bitwa pod Termopilami. To wtedy na ekranach kin pojawił się groteskowo okolczykowany Xerxes oraz nagie napakowane klaty Spartan. Z czasem wyszły takie produkcje, jak „Spartakus”, gdzie mamy bryzgającą po ścianach krew i sześciopaki gladiatorów Batiatusa (był taki moment, że po przedostatnim sezonie chciałam rzucić tę serię w cholerę, bo momentami głupota „Spartakusa” była wręcz bezdenna. No, ale potem pojawił się mój ukochany Cezar…). Nieźle, jak na serial, który akurat nie został wyprodukowany przez HBO. Następnie spora część świata oszalała na punkcie „Wikingów”, gdzie zdecydowana większość bohaterów (zwłaszcza męskich) cierpi na poważną chorobę 😉 zwaną kołtunem, a ozdabianie głowy oraz twarzy wymyślnymi tatuażami, których wzory znamy ogólnie z historii i wykopalisk, to standard. Podobny motyw pojawia się zresztą w całkiem niezłym historycznie „Ostatnim Królestwie”. No, może z wyjątkiem kołtunów. Ponadto w „Wikingach” mamy również Wieszcza z groteskowo zdeformowaną twarzą. Jego charakteryzacja w zasadzie nie ma innego celu, niż wywołanie atmosfery „niesamowitości”, a także budowanie wyobrażenia wikingów jako społeczeństwa barbarzyńskiego. Ale wiecie, takiego barbarzyńskiego w sposób fajny i kozacki. Nic bowiem tak bardzo nie wpływa na wyobraźnię, jak pogańskie krwawe ofiary z ludzi i składający je złowieszczy kapłani**. I tu już wypływa nam na powierzchnię „Brytania”.

*Z braku laku określenie to stosuję tu w znaczeniu filmów ogólnie opowiadających o wydarzeniach historycznych, a nie rzeczywiście poprawnych historycznie.

**Tak, zdaję sobie sprawę z faktu, że ceremonia składania ofiar w Uppsali z pierwszego sezonu ma swoje odzwierciedlenie w materiale źródłowym. Sęk w tym, że to chyba jedyny znany nam opis tego rodzaju, chętnie wykorzystywany do tworzenia uogólnionych twierdzeń na temat życia wikingów. A rzetelna rekonstrukcja kultury duchowej dawnych społeczeństw jest niezwykle trudna, o ile nie niemożliwa.

britannia_averseries

Już na początku każdego z odcinków wita nas bardzo kolorowa czołówka z piosenką „Hurdy Gurdy Man” Donovana, podpowiadając, z jakiego rodzaju estetyką będziemy mieć w tym serialu do czynienia. Liczni bohaterowie na co dzień chodzą z wymalowaną groteskowo twarzą, wytatuowaną ewentualnie specjalnymi znakami, które skrywają przepowiednię. Najbardziej kuriozalni są jednak druidzi, którzy ani trochę nie przypominają takich stereotypowych dobrotliwych starców siwobrodych. Prędzej przyrównać ich można do jakiejś krzyżówki narkomanów z kosmitami, mających za zadanie rządzić duszami okolicznych plemion celtyckich oraz wzbudzać nabożny szacunek i grozę. A także obrzydzenie przy scenach seksu (a przynajmniej mi się one wydały dość obleśne, zważywszy na powierzchowność uczestników). Z tej dziwacznej gromady na pierwszy plan wybija się długowieczny i tajemniczy Veran, którego gra Mackenzie Crook – aktor najwyraźniej lubujący się w podobnych rolach. Lider druidów nie jest jednakże głównym bohaterem serialu. Trudno w zasadzie wyznaczyć takowego. „Brytania” pod tym względem przypomina nieco „Grę o Tron” (nie lubię zazwyczaj przyrównywania jakichś seriali do GoT, ale tutaj akurat pod niektórymi względami pewne podobieństwa istnieją). Mamy szereg równorzędnych postaci, których losu tak naprawdę nie możemy być pewni i które niekoniecznie dadzą radę przeżyć aż do drugiego sezonu. Serio. W „Brytanii” stosuje się trik Neda Starka: gdy już wydaje nam się, że któryś z bohaterów jest tym najgłówniejszym z głównych, wtedy bach! on nieoczekiwanie ginie, a my zostajemy z pytaniem  „ale jak to?!”. To samo zresztą dotyczy mniej istotnych postaci – nigdzie nie zobaczycie takiego odstrzału legionistów rzymskich, jak w „Brytanii”.

Britannia, Sky

Serial należałoby pochwalić za ciekawy dobór bohaterów, którzy naprawdę ciągną opowiadaną historię. Mamy tu: raczej psychopatycznego dowódcę rzymskiego (jedyna postać zaczerpnięta z rzeczywistych dziejów podboju Brytanii – Aulus Plaucjusz); rudą jak wiewiórka, dzielną i upartą córkę wodza plemienia Kantiów (w tej roli cudowna i piękna Kelly Reilly, do której mam słabość już od czasów „L’Auberge espagnole”); jej brata i żądną władzy szwagierkę; mrukliwego Gala, z woli druidów żonatego ze wspomnianą szwagierką (tak, tak, dobrze przeczytaliście, ona ma dwóch mężów); wspomnianego wyżej Verana; druida-wygnańca Divisa, który został opętany przez demona, a także młodą Cait – podlotka, który w oczach swojej społeczności, nie jest ani dzieckiem, ani dorosłą kobietą (jej rytuał inicjacji został brutalnie przerwany najazdem Rzymian i w konsekwencji nie zdążyła otrzymać nowego imienia). Tak swoją drogą, wątek najmłodszej z bohaterek, jako osoby przymusowo tkwiącej „pomiędzy” szczeblami życiowej drabiny, niezwykle mi się podoba, gdyż jest nietypowy i mocno zahaczający o antropologię kulturową. Fajnie, że taki motyw wykorzystali i to na nim zbudowali pewną wyjątkowość postaci Cait.

800px-autopx-scale-to-width-down
Na tym kadrze czoło Divisa nie jest czarne od brudu. Ono po prostu posłużyło jako ówczesna kartka lub pergamin 😉 .

Z drugiej jednak strony „Brytania” to serial bardzo nierówny. Z początku trochę nie wiadomo o co chodzi: jest sobie powtórny najazd Rzymian na Wyspy (bodajże jakieś 80 lat po Cezarze), jakiś nawiedzony facet (w sensie Divis) notorycznie skacze z klifu do wody i to przeżywa, a potem kręci się po lasach z pyskatym dzieciakiem. Gdzieś tam w tle czary-mary odprawiają druidzi-kosmici, po ekranie przewija się istna Merida, której  najwyraźniej nie lubi jej własny ojciec (facet z dziwnymi napisami na czole), a Bardzo Zły Rzymianin chce być jeszcze bardziej zły i wredny. Dużo tajemnych znaków, dużo przepowiedni, dużo magii i przeznaczenia, a także dużo raczej niepotrzebnych scen, głównie z udziałem rzymskich legionistów. A wszystko to utrzymane w lekkim, nieco hipisowskim i delirycznym stylu. Na szczęście pod koniec sezonu wszystko powoli zaczyna składać się w sensowną, ciekawą całość i zachęca do sięgnięcia po kontynuację, która, jak mam nadzieję, wyjdzie już wkrótce.

70ef01f51c3f80b1879fcd17f8ae.1000

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s