Jak NIE pisać reportażu, czyli o książce „Kwiaty w pudełku. Japonia oczami kobiet”

Ponieważ blog ma taką, a nie inną nazwę, to czasem zdarza mi się pojechać tym autostopem w inne zakątki kultury, niż film i napisać coś o jakiejś książce. A ponieważ Japonia jest jednym z moich koników od mniej więcej 20 lat i dokładnie 8 lat temu również prowadziłam na studiach badania terenowe w Kraju Kwitnącej Wiśni, to niniejszy wpis postanowiłam poświęcić najnowszej książce Karoliny Bednarz, autorce poczytnego (mam uraz do tego wyrazu, ale to akurat z powodu innego bloga, którego autor manierycznie nadużywa tego słowa) bloga „W krainie tajfunów”. Pierwszej książce od dawna, która tak bardzo doprowadzała mnie do szewskiej pasji, że w dni ogólnie gorszego samopoczucia musiałam ją po prostu odłożyć na bok i zająć się czymś innym. Dlaczego aż takie emocje? Bo jest ona po brzegi naładowana nieszczęściem. I dlatego, że jest po prostu szkodliwa. Z tego względu, że chcąc wyleczyć swoich czytelników z jednych stereotypów na temat Japonek (piękne uległe gejsze), autorka ucieka w inne, czyli we wszechobecny patriarchalizm, japońskich mężczyzn jako seksistowskich gnojów (pardon my French) i tym podobne rewelacje. Generalnie rysuje nieciekawy obraz Japończyków jako mizoginów i przemocowców, nie pokazując absolutnie nic pozytywnego w zamian. Z jednej skrajności skacze w drugą i to pod tym względem książka jest szkodliwa – prezentuje uogólniony, jednowymiarowy i silnie nacechowany negatywnie wizerunek danego narodu. Z tego, co widzę, wiele osób się tą książką zachwyca, bo autorka rzekomo otworzyła Polakom oczy na rzeczywistość, jaka jest udziałem Japonek. Otóż nie. Nie otworzyła, a opisywane w książce patologie społeczne nie są żadną prawdą objawioną.

1935201_114718749566_4396112_n

Być może wiele opisywanych tam rzeczy jest nowych dla osób, które Kraj Kwitnącej Wiśni kojarzą głównie z samurajami, gejszami, sushi i mangą. Jednakże każdy, kto choć trochę interesuje się japońską kulturą, słyszał kiedyś o mizuko (dosłownie „wodne dzieci”, czyli takie, które zostały poronione lub poddane aborcji), burakumin (kaście niedotykalnych) lub wagonach tylko dla kobiet (sama jechałam z Tokio do Kioto autokarem tylko dla kobiet). Nie mówiąc już o tym, że słowa kawaii i gambatte! zna KAŻDY polski fan mangi, nawet taki, którego zainteresowania kulturą Japonii ograniczają się do popkultury, komiksu i animacji. Także temat japońskich niedotykalnych nie jest znowu tak pomijany, jakby „chciała” tego autorka książki. W 2008 roku do kin wszedł, wyreżyserowany przez Yojiro Takitę, piękny film „Okuribito” („Pożegnania”), którego głównemu bohaterowi przypięta zostaje łatka burakumin po tym, jak traci pracę w orkiestrze i zatrudnia się w zakładzie pogrzebowym. Dodam, że film ten otrzymał w 2009 roku Oscara za najlepszy film nieanglojęzyczny, a tuż za nagrodą Akademii posypały się i inne. Niedotykalni pojawiają się również w cyklu powieściowym Lian Hearn (wydanym również wiele lat temu w Polsce), która w swoich książkach stworzyła całkiem spory świat, bazując na historii feudalnej Japonii. Nie mówiąc już o sławnych „Wyznaniach gejszy”, które również dość wyraźnie opowiadają o sprzedaży dziewczynek do domów uciech, handlu ich dziewictwem i bezpardonowej walce o względy co bogatszych klientów. „Misyjność” książki Karoliny Bednarz jest zatem absolutnie niedorzeczna, a sama autorka próbuje wyważyć otwarte drzwi.

41031_392269329566_206176_n
Miko (kapłanka) w chramie Kasuga taisha.

Przejdźmy może do kwestii formalnej. „Kwiaty w pudełku” zostały wydane i są aktualnie promowane jako reportaż, a tymczasem jest to raczej mieszanka zbioru krótkich esejów i feministycznego manifestu. Na dodatek przywodzi skojarzenia (z rozmów wynika, że nie tylko mi) ze źle napisaną pracą dyplomową z etnologii. Aż trudno uwierzyć, że autorka ukończyła Instytut Reportażu. Nie stroni od oceniania poszczególnych elementów japońskiej kultury, nieustannie wypowiadając się w oskarżycielskim tonie. Wynajduje na siłę coraz to nowsze fakty, naciąga je, uogólnia, wyjmuje z kontekstu i interpretuje według własnego widzimisię, aby tylko udowodnić swoją główną tezę: kobiety w Japonii są dyskryminowane i basta. Czasem wychodzi to dość absurdalnie, bo na zdrowy rozum niektóre z przytaczanych przykładów wcale nie świadczą o tym, że Japonkom dzieje się rzeczywista krzywda. Z zapamiętanych przeze mnie co zabawniejszych fragmentów (przytaczane mniej więcej, to, co najbardziej zapadło mi w pamięć):

  • Dworzanki w epoce Heian (794  – 1185) były uciśnione, bo „musiały” nosić długie włosy i wiele warstw kolorowych ubrań, których kompozycje zmieniały w zależności od pory roku. Cieszę się, że autorka znalazła sposób na porozmawianie z tymi dworzankami i zapytanie ich, czy rzeczywiście czuły się zniewolone.
  • Obecne kobiety też są uciśnione, bo „muszą” ulegać subkulturze kawaii.
  • Kobieta jest zmuszona do bycia „zaledwie” szyją w związku, podczas, gdy mężczyzna pełni funkcję głowy (a słyszała kiedyś szanowna autorka powiedzenie, że to szyja kręci głową?).
  • Kiedyś to było fajnie, bo Amaterasu (główne bóstwo szintoizmu, bogini słońca i według mitologii protoplastka cesarza) była boginią (wciąż jest?), a teraz jest „zaledwie” symbolem cesarza, który w okresie szogunatu stracił realną władzę. A ja zawsze myślałam, że to super, że najważniejsze bóstwo rodzimej religii japońskiej jest płci żeńskiej 😦
  • „Relacja między żoną a mężem coraz bardziej przypominała tę między seniorem a wasalem, z podobną hierarchią władzy” – nie no, serio, nie brzmi Wam to absurdalnie?
  • A teraz mój ulubieniec: pani autorka pisze o seksistowskiej wypowiedzi jednego ze współczesnych japońskich polityków, aż tu nagle… NAPOLEON TEŻ COŚ TAKIEGO POWIEDZIAŁ 200 LAT TEMU!!! (co ma piernik do wiatraka?)

Generalnie strach myśleć o tym, co pani Bednarz napisałaby chociażby o modzie XVIII-wiecznej (gorsety) lub współczesnej (staniki), ewentualnie o innych kulturach, w których dla kobiet istnieją odmienne zasady, niż dla mężczyzn (babińce w synagogach i cerkwiach). Nieważne, że jej rozmówczynie twierdzą, że coś jest w porządku lub że styl bycia kawaii im się podoba. Według autorki to jest złe, a kobiety mówią tak tylko dlatego, bo mają wyprane mózgi. Przypomina to podejście tak zwanych wojujących feministek do hidżabów: trzeba zerwać muzułmankom te chusty z głów, bo to przecież symbol zniewolenia! Szkoda tylko, że nie rozumieją, że to europocentryczny punkt widzenia, a dla wielu muzułmanek hidżab jest tym samym, co dla Europejek koszulka. Bez nich czułyby się nagie. Karolina Bednarz bardzo często prezentuje w swojej książce silnie europocentryczny punkt widzenia, co w moim przekonaniu jest niewybaczalne, gdy chodzi o książkę mającą być w założeniu produktem badań terenowych (etnologicznych, dziennikarskich lub jakichkolwiek innych). Paradoksalnie autorka w ogóle nie przeniknęła do świata normalnych japońskich kobiet (poza rozdziałem o mizuko), mimo podobno setek przeprowadzonych rozmów*. Cały czas pokazuje je „z zewnątrz”, oczami ciemiężących, molestujących ich mężczyzn-mizoginów. Całkiem spora część publikacji poświęcona jest zresztą dyskryminacji nie samych kobiet, a po prostu osób wykluczonych ze społeczeństwa: bezdomnych, burakumin, trędowatych* i ofiar choroby z Minamaty. To w końcu o czym ma być ta książka? Może tytuł powinien zostać zmieniony na coś w rodzaju „Japonia oczami uciśnionych i dyskryminowanych”?

* Powtórzę: strach pomyśleć, co autorka napisałaby np. o Grekach, skoro przez całą pierwszą połowę XX wieku wyspa Spinalonga (a zwłaszcza stara forteca, zbudowana w XVI wieku przez Wenecjan) służyła jako miejsce zesłań chorych na trąd, ostatnie takie w Europie.

47821_391775549566_7686823_n
Nalepka „Woman only” w jednym z wagonów pociągu.

Być może wyżywam się troszkę za bardzo, ale prawda jest taka, że żadna inna książka nie rozczarowała mnie tak bardzo, jak „Kwiaty w pudełku”. Spodziewałam się rzetelnej analizy kulturowej świata japońskich kobiet i ich tożsamości płciowej, otrzymałam demagogię i nachalne próby narzucenia przez autorkę jej prywatnych poglądów. A nic tak bardzo mnie nie wkurza, jak właśnie demagogia. Jest to dla mnie tym bardziej zaskakujące, że śledzę bloga Karoliny Bednarz i do tej pory miałam pozytywne zdanie na temat jej tekstów. Wygląda na to, że autorka musi się jeszcze sporo nauczyć, jeśli chodzi o prowadzenie badań. Niewątpliwie ma sporą wiedzę, ale pochodzi ona głównie z lektury tekstów innych ludzi. Widać to najlepiej po tym, jak w swojej książce zasypuje czytelników danymi statystycznymi, a właściwy tekst zajmuje zaledwie 64%! Pozostałe 36% to przypisy, bibliografia i słowniczek pojęć – wyliczone dokładnie przez mojego Kindle’a. Już samo to budzi wiele wątpliwości odnośnie rzetelności przeprowadzonych przez autorkę badań terenowych. Twierdzi (w śniadaniówkowych wywiadach), że rozmawiała z ogromną ilością osób, ale tego w tekście po prostu nie widać. Średnio pojawia się jedna-dwie bohaterki (a czasem nawet i bohaterowie) na rozdział, co jest zbyt małą próbą, by wyciągać tak dalece idące wnioski, jakie zaprezentowała nam młoda „reporterka”. A już na pewno zbyt małą, by na podstawie pojedynczych historii uogólniać i z wszystkich Japończyków robić naród mizoginów, seksistów i przemocowców.

1935201_114718709566_142682_n
To tak naprawdę nie jest prawdziwa gejsza, tylko osoba przebrana tak pod turystów. Prawdziwe widziałam dwukrotnie w Kioto, w dzielnicy Gion i to na dodatek albo od tyłu, albo przez szybę samochodu.

P.S. – Zamieszczone w recenzji zdjęcia (oprócz pierwszego, które pochodzi z okładki „Kwiatów w pudełku”) zostały zrobione przeze mnie, podczas moich pobytów w Japonii w 2009 i 2010 r.

1935201_114718819566_5926637_n
A to moje ukochane zdjęcie, cyknięte przeze mnie w Narze – opanowanej przez shiki (święte daniele) starej stolicy 😀

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s