Gdzie ten valonqar, ja się pytam?!, czyli o 5 odcinku 8 sezonu GoT. Albo w ogóle o 8 sezonie

Pewnego razu moja znajoma stwierdziła, że wraz z wydaniem ostatniego tomu „Harry’ego Pottera” jej dzieciństwo się skończyło (mówiąc to liczyła sobie mniej więcej 22 wiosny). I jakkolwiek dziwnie to nie brzmi, trzeba przyznać, że istnieją takie dzieła popkultury, których emisja telewizyjno-kinowa lub wydawanie pod postacią książki wyznaczają pewien istotny okres życia. Za takie tytuły, jak sądzę, można uznać zarówno właśnie „Harry’ego Pottera” i filmowego „Władcę Pierścieni” (dla innych z kolei mogą to być np. „Przyjaciele”), jak i zekranizowaną „Grę o Tron”. To w końcu ona przez 8 lat była jednym z najważniejszych seriali, które najbardziej podgrzewały emocje widzów i były obecne wszędzie. Natomiast, oprócz wspomnianego wyżej Pottera i ewentualnie „Zagubionych”, chyba żaden inny wytwór popkulturowy aż tak nie prowokował fanów do snucia najdziwniejszych teorii na temat fabuły, nie rozpalał wyobraźni i nie kazał zrywać się o 3 w nocy, aby tylko dowiedzieć się „co będzie dalej”. Tak, wraz z końcem serialu GoT (bo w końcu nie wiemy, czy naprawdę Martin skończy kiedyś swoje książki) zdecydowanie kończy się również jakaś epoka. I choć został nam jeszcze jeden, finałowy odcinek do obejrzenia, to po odcinku 5 już można pokusić się o pewne wnioski na temat sezonu. Zwłaszcza, że już znamy losy większości kluczowych postaci, więc finałowy odcinek najprawdopodobniej domknie tylko niektóre sprawy, o ile oczywiście nie nastąpi jakiś naprawdę drastyczny zwrot akcji. W Internecie pojawiła się ponoć fanowska teoria, dotycząca sceny pisania przez Varysa listu do nieznanego adresata – słysząc nadchodzących strażników, zdejmuje on wtedy swój pierścień i odkłada go na bok. Co, jeśli ten element biżuterii spełni podobną rolę, co naszyjnik Sansy podczas Purpurowego Wesela i Dany ostatecznie nie zasiądzie na Żelaznym Tronie?

cleganebowl

Daleka jestem od dość brutalnego stwierdzenia, że 8 sezon GoT jest najgorszym możliwym, a w ogóle to scenariopisarstwo D&D sięgnęło teraz dna. Szczerze? Znam seriale, których scenariusze naprawdę można określić jako bełkotliwą papkę – wśród nich sztandarowy przykład, czyli „Zagubieni” oraz recenzowani całkiem niedawno przeze mnie „Wikingowie”. Oba te tytuły miały świetne początki, ale im dalej w las… wiadomo. Tymczasem „Gra o Tron” jest scenariopisarsko bardzo nierówna. Tu nie ma genialnych początków i równi pochyłej, tylko naprzemiennie są momenty albo bardzo słabe, nielogiczne i przegadane (tzw. „gadające głowy”. Poza tym, serio, ile można pokazywać cycki lub coraz to nowsze sposoby na tortury?), albo mocno przejmujące, ekscytujące, naprawdę wspaniałe. I śmiem twierdzić, że dotyczy to całego serialu, a nie tylko sezonu 8.

game-of-thrones-season-8-episode-5013

Jeśli zaś o rzeczony sezon chodzi, wyraźnie złą decyzją było ograniczenie ilości odcinków do 6, nawet jeśli wydłużono czas trwania każdego z nich. Widać bowiem wyraźnie, że twórcy śpieszą się z zamykaniem wątków i pozbywanie się niektórych postaci idzie im wręcz maszynowo. A pośpiech jest raczej złym doradcą, nic więc dziwnego, że niektórych fanów wzburzył fakt, że Jon ot tak po prostu zostawił Ducha z Tormundem. Jaki zatem w ogóle był sens wprowadzania wilkorów w życie Starków, skoro zwierzaki te zostały koniec końców sprowadzone do roli czaderskich ozdobników? Martin dał nam w książce jeszcze nadzieję, że taka np. Nymeria powróci, ale w serialu? Wilkorzyca jak uciekła w pierwszym sezonie, tak do tej pory już jej nie uświadczyliśmy. Duch natomiast był dość ważnym towarzyszem Jona i szkoda, że scenarzyści tak obcesowo potraktowali jego temat.

arya-game-of-thrones-season-8-episode-5-1557754206

Wracając jednak do tematu logiki i sensu… Nie będę się znęcać nad tematem rozwoju postaci Jaime’a. To dość skomplikowana kwestia i wiele innych osób zdążyło już ją szczegółowo obgadać. Ja w sumie czuję się rozdarta, bo z jednej strony jego powrót do Cersei ukazuje siłę tej patologicznej więzi między nimi. Z drugiej jednak… no cóż, rzeczywiście jest to wyrzucenie całego dotychczasowego procesu rozwoju postaci do kosza. Ale, ale, chcieliście, żeby twórcy GoT kontynuowali to hołubione przez wielu łamanie przyzwyczajeń widza? No, to macie, czego pragnęliście 😉 Przecież to jest właśnie  to 😉

W sumie w tym momencie bardziej od kwestii rozwoju postaci Jaime’a interesuje mnie przepowiednia Maggy Żaby, która w gruncie rzeczy okazała się… zbędna. Tyle lat debat i domyślania się, czy Cersei zostanie zabita przez Tyriona, czy też przez Jaime’a, który technicznie rzecz biorąc też jest jej młodszym bratem (o parę minut). Ostatecznie oboje giną pod gruzami Czerwonej Twierdzy. To ja się pytam, po jaką cholerę było w ogóle wprowadzać wątek przepowiedni Maggy? To jest tak porażająca niekonsekwencja przy pisaniu scenariusza, że aż chce mi się kląć. Ponownie widać, jak bardzo twórcy się śpieszyli z zamykaniem wątków i pozbywaniem się gromady bohaterów (Euron jest już niepotrzebny? Cyk! Wrzućmy go tam, gdzie akurat jest Jaime, żeby się nawzajem pozabijali!). Albo po prostu o temacie przepowiedni zapomnieli.

Game-of-Thrones-Season-Episode-5-2

Rzecz kolejna, czyli samo oblężenie Królewskiej Przystani, które w zasadzie trudno oblężeniem nazwać. To była po prostu wielka rozpierducha miasta za pomocą jednego smoka – aż dziw bierze, że Dany wcześniej po prostu nie poleciała z wszystkimi trzema gadami i sama nie zdobyła sobie tronu, bez pomocy jakichkolwiek Dothraków i Nieskalanych. Równie dobrze mogła też od razu podlecieć pod okno, w którym stała Cersei i babę usmażyć. Mamy tu ten sam problem, co z orłami we „Władcy pierścieni” – logikę zachowań bohaterów scenarzyści mocno naginają w celach fabularnych i dramaturgicznych. Muszę jednak przyznać, że D&D umieją budować napięcie: pod tym względem scena z dzwonami, a także niektóre ze scen w odcinku 3 są istnym mistrzostwem.

Jeśli zaś chodzi o samą Daenerys i całkowitą rzeź poddanego jej miasta… Tutaj zastrzeżeń nie mam, gdyż podobnych rzeczy można się było spodziewać już od paru sezonów. Ten gen szaleństwa po prostu w Dany stopniowo kiełkował, dla niej tron, władza i odzyskanie utraconego dziedzictwa były najwyższym priorytetem, rzeczą ważniejszą od jakichkolwiek więzi międzyludzkich. Akurat w tym przypadku scenarzyści nie zawalili rozwoju postaci. Ale tak, jak wspomniałam powyżej: „Gra o Tron” to serial bardzo nierówny pod względem scenariuszowym.

rs_1024x682-190506070818-1024-got-ep4-s8-ch-050619

Tak na przekór przyznam się, że (choć to raczej nierealne 😉 ), najbardziej bym chciała, żeby na Żelaznym Tronie zasiadła Sansa. Patrząc na wszystkie 8 sezonów, jest to postać, która w moim prywatnym odczuciu przeszła najwspanialszą i jedną z najbardziej sensownych ewolucji. Nie antypatyczna Dany, w której koniec końców i tak zrodził się krwiożerczy  potwór. I nie nijaki Jon*, który, jak wszyscy doskonale wiemy, nie wie nic.

*O Boże, z tym swoim „nie chcę tronu, Daenerys jest moją królową” jest tak podobny do Neda Starka, że trudno uwierzyć, że to półkrwi Targaryen.

GameofThronesSeason8Episode5Review

3 Comments

  1. Postać Dany rozwijała się naprawdę obiecująco. Od zastraszonej, zahukanej przez zżeranego przez chorą ambicję brata dziewczyny po Matkę Smoków, która nie może ścierpieć krzywdy niewinnych, ale jako dumna władczyni ogniem karze swych wrogów. Ten rys bezwzględności (którego nabawiła się też Sansa) mógł się pogłębiać, zgoda. Ale to jojoczenie „tylko nie mów nikomu, bo stracę tron” doprowadza mnie do szału. Jest królową a nie roszczeniową, małą dziewczynką. No i samo spalenie miasta. Nie zrozumcie mnie źle. Gdyby sytuacja naprawdę tego wymagała, nie wahałaby się. Ale to, co zrobiła, zrobiła bez powodu. Twierdza przecież się poddała. Ból tego nie tłumaczy. Zepsuli postać Smoczej Królowej. A to wielka szkoda.

    Polubienie

  2. Przyszłam żeby podyskutować, ale ze wszystkim się zgadzam 🙂 Jak dla mnie lepiej byłoby, gdyby ten sezon miał standardową ilość niżejbudżetowych odcinków wypełnionych tym, co twórcom wychodziło najlepiej, czyli knuciem, spiskowaniem, skrytobójstwami itd., za to jakaś wielka bitwa rozegrana byłaby w jakimś kończącym wszystkie wątki filmie pełnometrażowym.
    Jest jeszcze jedna rzecz – cały świat Gry o Tron skurczył się w tym sezonie do King’s Landing i Winterfell. Wszystkie pozostałe krainy przestały się liczyć, a przecież chyba ktoś tam mimo wszystko został? 😉 Gdzie te wszystkie sojusze, kruki z wiadomościami, że już nie wspominając o tym, że nasi bohaterowie kiszą się we własnym sosie, bo od dwóch sezonów twórcy nie pokusili się o wprowadzenie żadnego nowego bohatera, który mógłby jakoś w tym kotle zamieszać. A nie, sorry, był przecież dowódca legendarnej Złotej Kompanii 😀 przez jakieś 20 sekund 😉
    Sansa na tron!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s