Ho, ho, ho, świąt nie będzie, czyli o filmach antyświątecznych

W Święta Bożego Narodzenia zarzucani zazwyczaj jesteśmy ogromną ilością okolicznościowych produkcji, pośród których dominują przede wszystkim komedie romantyczne, kino familijne (kto z nas nie zna „Kevina samego w domu”? No właśnie…) i inne słodko-śmieszne filmy, które „mają nam zrobić dobrze” i pokazać, że Wigilia to czas cudów oraz miłości. Na szczęście z tej przesłodzonej papki (nie wiem, jak inaczej nazwać filmy, masowo produkowane przez Netflixa na Święta) wyłowić można czasem ciekawe pozycje, których twórcy nie zgadzają się z ogólnym trendem i postanowili stworzyć coś na przekór Duchowi Świąt. Poniżej przedstawiam moje 4 propozycje.

„Gremliny rozrabiają”, reż. Joe Dante, USA 1984

Gremlins

Absolutna klasyka dzieciństwa mojego pokolenia (nie omieszkam pochwalić się, że jako dzieciak miałam nawet wielkiego pluszowego Gizmo, ale skąd go dostałam, to już nie pamiętam…). Główny bohater dostaje w prezencie gwiazdkowym słodkiego, puchatego  i absolutnie nieszkodliwego stworka, imieniem Gizmo. „Instrukcja obsługi” pupila jest prosta (a przynajmniej tak by się mogło wydawać): nie wolno wystawiać go na działanie promieni słonecznych oraz moczyć, a także należy karmić go dopiero po północy. Nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności chłopak łamie wszystkie te zasady i wtedy dopiero zaczyna się rozróba, bowiem mokry Gizmo rozmnaża się, produkując krwiożercze gremliny. A te już wkrótce zaczynają terroryzować całe miasteczko, od złośliwych wygłupów przechodząc w końcu do mordowania niewinnych. Horror pełen groteski i czarnego humoru, na pewno nie do obejrzenia przy świątecznym stole z rodziną.

„Miasteczko Halloween”, reż. Henry Selick, USA 1993

event-poster-10135953

Tej klasyki chyba tak naprawdę nie muszę nikomu przedstawiać. Ale tak na wszelki wypadek… Jack Skellington, władca miasteczka, w którym przez cały rok obchodzi się Halloween, trafia przez przypadek do świata, w którym z kolei celebruje się Boże Narodzenie. Zafascynowany nowym świętem i znudzony rutyną Halloween, postanawia porwać Świętego Mikołaja, zająć jego miejsce i generalnie urządzić Wigilię po swojemu.

„Krampus. Duch Świąt”, reż. Michael Dougherty, USA 2015

krampus-2015-monster-tongue-review

Krampus wywodzi się z austriacko-bawarskiego folkloru alpejskiego. To przeciwieństwo Świętego Mikołaja, pół kozioł, pół demon z rogami godnymi samego diabła, karzący dzieci za niegrzeczne zachowanie. Popularny jest nie tylko w Niemczech i Austrii, ale też w północnych Włoszech, Chorwacji i Słowenii. Była to zatem tylko kwestia czasu, zanim twórcy filmowi (a zwłaszcza reżyserzy horrorów) sięgną i po tę postać, tak jak to miało miejsce ze słynnym „lasem samobójców” w Japonii (reż. Jason Zada, USA 2016). To po prostu temat zbyt chwytliwy na to, by go nie wykorzystać przy kręceniu świątecznego horroru. W filmie Michaela Dougherty’ego główni bohaterowie tworzą dysfunkcyjną rodzinę, której daleko do spokoju i wzajemnej miłości przy świątecznym stole. Gdy mały Maks traci wiarę w Święta, wtedy nadchodzi Krampus, aby dać niegrzecznym ludziom nauczkę.

„Cicha noc”, reż. Piotr Domalewski, Polska 2017

7bd4e823e1019800751e25a5b0bd3c69

Skoro już o dysfunkcyjnych rodzinach mowa, warto wspomnieć też o naszym rodzimym kinematograficznym podwórku. Film Piotra Domalewskiego dekonstruuje Wigilię jako czas magiczny, podczas którego obdarzamy innych ludzi miłością oraz dobrem. Główni bohaterowie starają się za wszelką cenę (może nawet podświadomie) utrzymać iluzję Świąt Bożego Narodzenia, zakląć tę rzeczywistość, jednakże co i rusz wychodzą przysłowiowe trupy z szafy: a to alkoholizm, a to przemoc domowa, zdrady i kłamstwa, a to pazerność i liczne konflikty interpersonalne. Bardziej szczegółowo omówiłam film w tym wpisie: https://kulturautostop.com/2017/12/07/nasze-zlowrogie-alter-ego-czyli-o-najlepszym-i-cichej-nocy-uwaga-spoilery/ . Warto sięgnąć po ten tytuł, bowiem to dość ciekawa i nietypowa pozycja w polskiej kinematografii.

To oczywiście nie wszystkie filmy antyświąteczne. Przykładowo tydzień temu w kinach miały swoją premierę „Czarne święta” w reżyserii Sophii Takal – remake horroru z 1974 r., opowiadającego o serii morderstw na uniwersyteckim kampusie. Dość znany jest również „Cicha noc, śmierci noc” z 1984 r. (również z remake’m, tym razem z 2012 r.), gdzie morderca biega w stroju Świętego Mikołaja. Jest to ciekawa alternatywa dla „Kevina samego w domu” oraz słodkich komedii romantycznych pokroju „Love Actually” (który to film, żeby nie było, akurat uwielbiam), oglądanych przy świątecznym stole. Na koniec tego wpisu życzę Wam wszystkim zdrowych, pogodnych, rodzinnych (!) Świąt i żeby Krampus po Was nie przyszedł 😉 .

giphy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s