Między kosmosem a matczyną miłością, czyli o „Proximie”

W ten weekend, zamiast na „365 dni” (ponieważ blog i ten profil są prowadzone póki co czysto hobbystycznie, to dzięki Bogu nie czuję się zobowiązana recenzować wszystkiego, co leci w kinach 😉 ), wybrałam się na zaległą „Proximę”. Bardzo mi na tym filmie zależało, bo „Mustang” tej samej reżyserki, czyli Alice Winocour, mnie po prostu oczarował. Tymczasem, jeśli o „Proximę” chodzi, to… szału nie ma. To znaczy, film ogląda się przyjemnie, a Eva Green jak zwykle jest cudowna. Świetnie sprawdza się w roli matki-astronautki, rozdartej między pracą i marzeniami a ukochaną córką, która przecież na co dzień potrzebuje opieki i bliskości. Film prawie cały czas jedzie na wysokich emocjach i zapewne wyciśnie łzy z oczu niejednej widzki, zwłaszcza tej, która ma własne doświadczenia z macierzyństwem.

b82757

Niestety, całość psuje absurdalna końcówka, a konkretnie podjęta przez bohaterkę Evy Green decyzja (dalej będzie SPOILER, lojalnie ostrzegam). Tuż przed wylotem, Sara wraz z kolegami z zespołu objęta zostaje obowiązkową kwarantanną. Ucieka jednak z niej, gdyż na widzeniu (przez szybę) córka przypomina jej, że przecież miały razem zobaczyć rakietę. A po spełnieniu obietnicy, wraca jakby nigdy nic i po prostu bierze kąpiel w jodynie (co, jak przypuszczam, normalnie nie jest sposobem na ponowne „wskoczenie” w stan kwarantanny. Gdyby dało się to rozwiązać w taki sposób, to astronauci nie spędzaliby tygodni w odosobnieniu). Nikt bohaterki nie łapie „na gorącym uczynku”, nie ponosi ona z tego tytułu żadnych konsekwencji. Nikt (oprócz córki i męża) nie wie, że kobieta postąpiła w taki sposób i ona sobie po prostu następnego dnia leci w ten kosmos, stawiając tym samym pod znakiem zapytanie bezpieczeństwo swoje, kolegów z zespołu i w ogóle całej misji. Trudno uwierzyć, że inżynierka, umysł ścisły i w ogóle osoba od dzieciństwa marząca o zostaniu astronautką tak by się zachowała tylko z powodu zachcianki dziecka (które zresztą na widzeniu powiedziało matce rozsądnie, że nic nie szkodzi i następnego dnia widziało rzeczoną rakietę, jak ta startuje). Jest to bardzo niefortunne scenariuszowo rozwiązanie, każące widzom wierzyć w głupotę głównej bohaterki. Albo przynajmniej w brak jej zdrowego rozsądku. Prawdopodobnie najlepiej by było, gdyby Alice Winocour zdecydowała się zaproponować pod koniec filmu co innego, na przykład realnie zagrozić w jakiś sposób bezpieczeństwu Stelli (córki) i kazać Sarze podjąć dramatyczną decyzję: wyjść z kwarantanny do dziecka i bezpowrotnie stracić szansę na wymarzony lot w kosmos, czy też zostać i zaufać umiejętnościom rodzicielsko-opiekuńczym męża (przy okazji, to też nie jest tak, że Sara wychowywała córkę samotnie i dziewczynka została na Ziemi kompletnie bez opieki… Jedyna kwestia była taka, że jej rodzice byli w separacji). Zastosowane przez Winocour rozwiązanie sprawia jednak ostatecznie, że jej film przesiąka w pewnym momencie ckliwością, a bohaterka Evy Green wychodzi na stereotypową, internetową „madkę” ze stereotypowym, internetowym „odpieluszkowym zapaleniem mózgu”. Skoro mnie to wkurzyło, to nawet nie potrafię sobie wyobrazić, jak bardzo irytujące było to dla tych z widzów, których interesuje szeroko pojęty kosmos i astronautyka.

proxima2-1024x590-1

Tak krytykuję i krytykuję „Proximę” za końcówkę, a szczerze powiedziawszy nie był to taki zły film. Tak jak wspomniałam wyżej, przez większość czasu oglądało się go naprawdę przyjemnie, a treningi i przygotowania do wylotu zostały ciekawie przedstawione. Widać, że Winocour odrobiła lekcję, choć niektóre ze scen mogą jednak budzić wątpliwości (astronauci, oficjalnie w trakcie kwarantanny, przechodzą przez szpaler dziennikarzy). Oprócz dylematu praca-dzieci, w filmie pojawia się również wątek uprzedzeń i seksizmu, z jakimi walczyć muszą kobiety, wybierające właśnie taką, bardzo „męską” ścieżkę kariery. Na szczęście jest to zaznaczone dość subtelnie, a i Mike (kolega z zespołu Sary, główne źródło seksistowskich tekstów) ma momenty, w których da się go lubić. Tak więc, dzięki Bogu, Alice Winocour unika pójścia w czarno-biały obraz świata, a całość jest (z wyjątkiem wspomnianej końcówki) stosunkowo wyważona światopoglądowo.

z25622235V,Eva-Green-w-filmie--Proxima-

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s