Uciec przed zagładą, czyli o „Kierunku: Noc”

Muszę się Wam do czegoś przyznać: mam dość dużą słabość do historii z samolotami i lotniskami w tle. Ciężko mi w sumie stwierdzić dlaczego, ale mają one dla mnie pewien specyficzny urok grozy. Być może powodem tego jest fakt, że ekranizacją prozy Stephena Kinga, która najmocniej i już w dzieciństwie zapadła mi w pamięć, są „Langoliery” z 1995 roku. A może chodzi o to, że, patrząc z antropologicznego punktu widzenia, lotniska i samoloty mają swoisty posmak liminalności. Są strefą, w której mieszają się liczne narodowości, a przebywająca w niej jednostka jest już wyłączona z dotychczasowego porządku (w tym wypadku państwowego), jednocześnie nie będąc włączoną do innego. To strefa zawieszenia. Nic dziwnego zatem, że samoloty i lotniska mają duży potencjał do bycia idealnymi miejscami akcji w historiach pełnych grozy.

into-the-night

Przyznaję się bez bicia, że nie czytałam „Starości Aksolotla” Jacka Dukaja. Dukaj jest pisarzem o dość trudnym stylu (przebrnięcie przez jego „Lód” zajęło mi jakieś pół roku i teraz w sumie niewiele już pamiętam z tej powieści) oraz nietuzinkowej wyobraźni, w związku z czym dokładne ekranizacje jego książek prawdopodobnie w ogóle mijają się z celem. Serial „Kierunek: noc” (a przynajmniej jego pierwszy sezon, bo kto wie, co będzie potem) jest „zaledwie” inspirowany „Starością Aksolotla” – podobno fabułę oparto głównie o jeden akapit w książce i o sam motyw słońca, które zabija wszelkie życie na Ziemi. Z tego, co widzę w Internecie, wiele osób  z tego właśnie powodu serial skreśla. Moim zdaniem niesłusznie.

into_the_night_keyset_ep1_02_0

Akcja serialu rozpoczyna się, gdy włoski pracownik NATO, niejaki Terrenzio, na brukselskim lotnisku wdziera się z bronią w ręku na pokład samolotu lecącego do Moskwy i zmusza jego załogę do natychmiastowego startu oraz lotu w kierunku zachodnim. Wszystko po to, by uciec przed wschodem słońca, które, jak twierdzi Włoch, zabija. W momencie startu na pokładzie samolotu znajduje się niekompletna załoga (jeden pilot oraz stewardessa, a także technik i polski mechanik) oraz pasażerowie, którzy zdążyli wsiąść: hiszpańska instagramerka, rosyjska matka, wioząca swego małego syna na ważną operację, Marokańczyk i dwóch Turków, uprzedzony do muzułmanów, starszy Belg-dziwak, chorujący na demencję staruszek i opiekująca się nim pielęgniarka, a także była pilotka helikopterów, podróżująca z prochami swojego partnera i początkowo planująca samobójstwo. Po drodze dosiądzie się ponadto trzech szkockich żołnierzy. Motywem przewodnim serialu jest zatem ciągła ucieczka przed słonecznym światłem i szukanie sposobu na przetrwanie, nie sposób jednak nie zauważyć jak bardzo zróżnicowana charakterologicznie i światopoglądowo jest grupa bohaterów. Różnice między nimi nieustannie prowadzą do konfliktów i jest to, oprócz oczywiście ucieczki przed zagładą, siłą napędową serialu. „Kierunek: noc” to naprawdę niezłe studium grupy ludzi, zamkniętych razem na stosunkowo małej powierzchni i pozostających w sytuacji permanentnego zagrożenia, zmuszonych do (jako takiej) współpracy i podejmowania trudnych decyzji. Każdy odcinek jest ponadto poświęcony poszczególnym bohaterom, dzięki czemu mamy szansę poznać ich przeszłość, wewnętrzne demony, marzenia i motywację. Nie jest to jednak, w przeciwieństwie do np. podobnych retrospekcji w serialu „Lost”, zanadto rozwleczone.

24529_1.7

No właśnie: dynamika. W serialu wszystko dzieje się bardzo szybko i dynamicznie, przez co widz naprawdę musi się skupić, aby nic mu nie umknęło. W zasadzie pod koniec serialu dowiadujemy się, że wszystko, co dane nam było zobaczyć przez 6 odcinków, tak naprawdę trwało tydzień. To znaczy, bohaterowie lecieli samolotem przez 7 dni, obskakując po kolei lotniska na Islandii, w Szkocji, Kanadzie, z powrotem w Brukseli etc. Taka dynamika może zostać poczytana zarówno za zaletę, jak i wadę. To pierwsze: bo przykuwa do ekranu i nie zapycha czasu ekranowego zbędnymi  dla widza informacjami. To drugie: bo czasami relacje między postaciami i ich zachowania mogą się wydawać nieco powierzchowne lub niewiarygodne. Dzieje się tak zwłaszcza w przypadku narwanego Terrenzio, którego stosunek do Ayaza (jednego z Turków) w niektórych momentach zmienia się diametralnie i w zasadzie nie wiadomo dlaczego tak się dzieje. Oczywiście na upartego w „Kierunku: noc” można znaleźć także wiele innych niedociągnięć, tylko po co, skoro fabuła tak bardzo wciąga? Polskim widzom serial oferuje dodatkowo parę naszych rodzimych smaczków: począwszy od jednego z bohaterów, czyli Jakuba, polskiego mechanika (w tej roli Ksawery Szlenkier), a skończywszy na… tego już nie zdradzę, musicie zobaczyć sami 😉 .

AAAABXxBDDPYpI0oNfB191NzPLlR7BX35rLZkOgg4a74WKjolRXV_mYuOouBzS2zFMb-hm5eywTgxdw-cHyl7WE9DNBIKYMC

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s